Wszystko zaczyna się od najwyższego szczebla władzy, czyli prezydenta. Andrzej Duda łaskawie dzieli swoją pensję, która wynosi około 25 tysięcy złotych miesięcznie. Dla niektórych osób to kwota, jaką pragną zarobić w ciągu roku, a dla innych wystarczająca na wakacje w ciepłych krajach. Jednak nie możemy zapominać, że w porównaniu do europejskich kolegów Duda pozostaje w tyle. Na przykład, Emmanuel Macron przynosi na konto przeszło 76 tysięcy złotych miesięcznie, a Joe Biden? On zarabia 149 tysięcy złotych! Wygląda na to, że wbiliśmy się w rywalizację z czołowymi graczami na boisku politycznym. Szkoda tylko, że musimy się pocieszać tym, iż Duda utrzymuje swój pensyjny poziom przez kilka lat.
Kiedy przyjrzymy się premierowi, Mateuszowi Morawieckiemu, sytuacja staje się równie interesująca. Premier inkasuje około 20 tysięcy złotych miesięcznie. Tutaj warto zwrócić uwagę, że marszałkowie, tacy jak marszałek Sejmu i Senatu, otrzymują zbliżone pensje. Gdy porównamy to do wynagrodzenia premiera Luksemburga, który zarabia prawie 91 tysięcy złotych miesięcznie, odczuwamy pewien dysonans. Polscy politycy z pewnością z zazdrością zerkają na rosnące finanse ich zachodnich odpowiedników, myśląc: „a kiedy nam podwyżki?”
Niezwykle istotne jest również uwzględnienie pensji posłów, które nie są obce, lecz warto zwrócić uwagę na kilka niuansów. Teoretycznie posłowie zarabiają około 12 826 zł miesięcznie, ale z dietą i różnorodnymi dodatkami ich zarobki mogą wynosić nawet 15 282 zł. Zwykły Kowalski mógłby pomyśleć, że to całkiem sporo jak na zasiadanie w Sejmie, jednak porównując z wynagrodzeniami posłów w krajach takich jak Włochy czy Niemcy, gdzie zarobki wahają się w zakresie 33-51 tys. zł, widać, że zachodni sąsiedzi znacznie wyprzedzają Polskę. Ambicje polityczne w Polsce wiążą się więc z sejmową pensją, która raczej stanowi sposób na przetrwanie niż na finansowy rozkwit.

Nie możemy także zapominać o różnych przywilejach i dodatkach związanych z polityką. Odprawy, darmowe przejazdy i wynajem mieszkań w Warszawie sprawiają, że politycy mogą zaszaleć, nawet jeśli zarabiają średnią pensję w Sejmie. Kto wie, być może poza zasiadaniem w ławach parlamentarzystów, politycy zyskują także na logistyce swojego życia. Przynajmniej w przyszłości mogą być pewni, że nawet w szpilkach dotrą do wyższych sfer pensji publicznej!
Oto kilka przywilejów i dodatków, które przysługują polskim politykom:
- Odprawy
- Darmowe przejazdy
- Wynajem mieszkań w Warszawie
- Diety i różnorodne dodatki

Jednak warto się zastanowić, dlaczego rozgrzebywać ich zarobki, skoro widać, że nie szczędzą sobie dodatków nawet w tak trudnych czasach?
| Szczebel Władzy | Zarobki miesięczne (zł) | Porównanie z zagranicą (zł) |
|---|---|---|
| Prezydent | 25 000 | Emmanuel Macron: 76 000, Joe Biden: 149 000 |
| Premier | 20 000 | Premier Luksemburga: 91 000 |
| Poseł | 12 826 (15 282 z dodatkami) | Włochy/Niemcy: 33 000 – 51 000 |
Jak wynagrodzenia parlamentarzystów wpływają na życie społeczne?
Wynagrodzenia parlamentarzystów budzą emocje, niczym mecze Lecha z Legią. Dla wielu Polaków kwoty, które otrzymują ich ulubieni posłowie, nie mają większego sensu, zwłaszcza gdy porównują je z własnymi zarobkami. Przynajmniej w niektórych kręgach panuje przekonanie, że skoro ktoś wybiera życie w polityce, powinien liczyć się z konsekwencjami finansowymi. Rzeczywiście, nowa ustawa o jawności wynagrodzeń ujawnia, że parlamentarzyści zarabiają całkiem dobrze. Jednak, gdy wydaje się, że każdy poseł to milioner, dbający tylko o swoje dobro, zaskoczy nas prawda! Po kilku latach skromnych podwyżek może okazać się, że to nie tylko zarobki, ale również dodatkowe przywileje przyciągają do polityki. Przecież kawa, którą mogą pić za darmo w sejmowych kawiarenkach, ma znaczenie!
Nie da się ukryć, że wynagrodzenia posłów oraz senatorów wpływają na postrzeganie całej sfery publicznej. Z jednej strony, pieniądze, które otrzymują, gwarantują godne życie, jednak jednocześnie wzbudzają zrozumiałą frustrację. Różnica między wynagrodzeniem przeciętnego Kowalskiego a tym, co wpływa na konta „naszych reprezentantów”, to nie tylko liczby – to demokratyczny dysonans! Pojawia się pytanie: czy politycy potrafią naprawdę zrozumieć problemy społeczeństwa, gdy pensja posła porównywana jest z miesięcznymi zarobkami specjalistów? Warto podkreślić, że ci ostatni często muszą ciężko pracować, by dotrwać do końca miesiąca.
Inna sprawa: gdybyśmy przeprowadzili ankietę wśród Polaków, większość z pewnością stwierdziłaby, że wynagrodzenie posła nie powinno przekraczać określonej kwoty. Mówimy tutaj o znacznie niższych sumach, dalekich od aktualnych „achów i ochów”. Niezbyt miłe dla uszu polityków wyniki sondaży ukazują, że Polacy oczekują, iż ich przedstawiciele bardziej skupią się na realnych potrzebach obywateli. W końcu niewiele osób chce słuchać o rzekomych „zasługach” polityków, gdy w ich kieszeniach znajduje się więcej, niż w przeciętnym gospodarstwie domowym.

Poniżej przedstawiam kilka przywilejów, które cieszą się zainteresowaniem parlamentarzystów:
- Darmowe posiłki w sejmowych kawiarenkach
- Możliwość korzystania z samochodów służbowych
- Dostęp do różnego rodzaju dodatków i nagród
- Ułatwienia w podróżach służbowych
Ostatecznie wynagrodzenia parlamentarzystów wpływają nie tylko na wybory, ale także na ogólną atmosferę w społeczeństwie. Choć można z przymrużeniem oka powiedzieć, że posłowie przynajmniej nie nudzą się przy liczbach, w rzeczywistości bywają postrzegani jako swoiste „maszynki do głosowania”. Co więcej, im więcej zarabiają, tym trudniej przekonać społeczeństwo do ich znanych obietnic. Dlatego wiele osób marzy o polityce jak o napotkanym zegarku na ulicy – pięknym, ale drogiem marzeniu, którego lepiej nie dotykać, by nie popsuć całości. Cóż, pozostaje tylko życzyć, aby ta polityczna maszyna zaczęła na poważnie brać pod uwagę głos obywateli! Niech te wynagrodzenia staną się dla nich częścią większej odpowiedzialności!
Dodatki i premie – co jeszcze wchodzi w skład wynagrodzenia polityków?
Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego politycy uśmiechają się na plakatach wyborczych, to może to mieć związek z ich wynagrodzeniem! Choć nominalne zarobki posłów wydają się umiarkowane, suma wpływająca na ich konta potrafi być zaskakująca. Zacznijmy od podstawowego wynagrodzenia – mówimy o poselskiej pensji, która często jest pomnożona o całą gamę dodatków. Te bonusy przypominają wisienkę na torcie – mogą znacząco podnieść miesięczne wpływy na konto. A kto nie doceni dodatkowej fali gotówki do wydania?
Przejdźmy zatem do konkretów – dieta, dodatek funkcyjny czy premia za bycie przewodniczącym komisji. To zaledwie wierzchołek góry lodowej! Niektóre zaszczytne funkcje, jak przewodniczący podkomisji, mogą przynieść im jeszcze większą satysfakcję finansową. I zgadnij co? Wśród legislacyjnych staruszków znajdziesz wielu zwolenników kręcenia swoimi komisjami, a taka aktywność stanowi idealny sposób na podniesienie pensji bez konieczności walki w wyborach. Czego chcieć więcej w politycznym raju?
Dodatkowo, przyjrzyjmy się kilku smaczkom, które sprawiają, że życie polityka bywa dość kolorowe. Każdy poseł ma prawo do ryczałtu na prowadzenie biura. W Warszawie, gdzie wynajmowanie lokum nie należy do najtańszych, to jak dodatkowy zastrzyk dla portfela. A mówiąc o odprawach, nie można ukrywać – odejść z Sejmu i jeszcze dobrze zarobić? Proszę bardzo! Odprawy sięgają nawet trzech pensji, co potrafi naprawdę rozczulić serca tych, którzy nie dostali reelekcji.

Jak zauważysz, wynagrodzenie polityków to nie tylko zimne, twarde liczby podawane na papierze. To świat pełen przywilejów, dodatków i niejednokrotnie bajecznych odpraw. Czeka ich także możliwość korzystania z transportu publicznego bez opłat! Niby nic, ale każdy grosz się liczy, prawda? Więc gdy następnym razem zobaczysz posła na ulicy, pamiętaj – za uśmiechem, który widzisz, może kryć się całkiem niezła suma w banku!
Poniżej wymieniamy najważniejsze źródła dodatkowego wynagrodzenia posłów:
- Dieta poselska
- Dodatek funkcyjny
- Premia za pełnienie funkcji przewodniczącego komisji
- Ryczałt na prowadzenie biura
- Odprawa przy odejściu z Sejmu
- Możliwość korzystania z transportu publicznego bez opłat
Różnice w zarobkach polityków w Polsce i Europie
W Polsce nastała prawdziwa era jawności, szczególnie w kwestii zarobków polityków. Każdy może łatwo sprawdzić, ile zarabiają posłowie, senatorzy oraz osoby rządzące krajem. Jednak to wyższe kwoty, które wpływają na konta zagranicznych polityków, budzą najwięcej emocji. Różnice potrafią być ogromne, a Polacy ledwo mogą się pochwalić pensjami, które w europejskim rankingu lokują nas niemal na końcu stawki. Polskim posłom nie opłaca się żywić nadziei na lepsze wynagrodzenie, ponieważ w praktyce żyją głównie z diet, a ich pensje często przypominają jedynie minimalny wkład w dobrze płatną branżę w kraju. Zresztą kierownik BHP często zarabia więcej niż poseł, co brzmi jak idealny materiał na stand-up!
Wystarczy spojrzeć na stawki w innych krajach, aby zastanowić się, czy nasi politycy nie zamieniają się w maszynki do głosowania z braku odpowiedniej motywacji finansowej. Na przykład Andrzej Duda, nasz prezydent, zarabia „cudownie” kilkukrotnie mniej niż jego koledzy z Francji czy Niemiec, którzy na wyższych szczeblach rozdzielają budżet państwa. Jak można dorównać takim różnicom, skoro liderzy w niektórych krajach otrzymują pensje, które przyprawiają o zawrót głowy? Jakim prawem polski premier miałby zarabiać mniej niż na przykład kasjer w sklepie spożywczym? Może to dlatego, że w polityce panuje hasło: „im mniej zarabiasz, tym mniej masz do powiedzenia”.
Niezależnie od sytuacji, ta historia o pensjach jest ciekawa. Włosi, którzy zdecydowali się na podwyżki, mogą się śmiać, ponieważ ich parlamentarzyści kończą miesiąc z dietami w znacznie bardziej zadowalających kwotach niż polskie wynagrodzenia. Miesięczna gaża posła w Italii to prawdziwy luksus; podczas jedzenia pizzy mogą rozmyślać o zarobkach, które wzbudzają zazdrość niejednego przedsiębiorcy. W przeciwieństwie do nich, nasi posłowie muszą chyba zredukować koszty, wybierając tańsze diety, które wciąż dają wrażenie wysokich dochodów. Dziś znacznie lepiej zarobić jako naukowiec, headhunter czy informatyk, ponieważ polityka staje się coraz mniej opłacalna, co powoduje, że do Sejmu trafiają głównie ci, którzy po latach stagnacji są bardziej postrzegani jako „maszynki do głosowania” niż prawdziwi liderzy.
Podsumowując, zarobki polityków przypominają złośliwy kabaret – są śmieszne, ale ich absurdalny poziom sprawia, że bardziej smucą niż pocieszają. Płacimy im, aby podejmowali decyzje o naszej przyszłości, lecz za ich wynagrodzenie można by zatrudnić wielu wartościowych specjalistów w rynku pracy. Oto niektóre przykłady, jak wynagrodzenia polityków z różnych krajów różnią się od naszych:
- Prezydent Francji zarabia kilka razy więcej niż prezydent Polski.
- Parlamentarzyści w Niemczech mają diety wyższe niż polscy posłowie.
- Włosi otrzymują dodatkowe ustalone diet jako wsparcie dla parlamentarzystów.
Cóż, w polityce, jak to w polityce, dochodzi do zabawnych zawirowań, a my możemy jedynie kibicować, aby grali w tej samej lidze co ich bardziej cierpiętnicze koledzy z zachodniej Europy. Im dłużej politycy będą zarabiać mniej, tym trudniej będzie zmienić tę absurdalną sytuację. Ale kto wie? Może pewnego dnia znowu zagrają na pełnych obrotach, a nam przydarzy się nostalgiczna gra w zaufanie… lub przynajmniej kilka wcześniejszych emerytur, które od lat traktujemy z prawdziwym dystansem!
